adrianna sułek

Adrianna Sułek: Czuję wsparcie kibiców i głęboko to doceniam

Choć wśród polskich medali lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Monachium były trzy złote, to jednak największą bohaterką była ta, która heroizmem wywalczyła srebro. Adrianna Sułek walcząc w nie mniejszym stopniu z bólem, jak z rywalkami, zajęła drugie miejsce, a w trzech konkurencjach pobiła swoje rekordy życiowe.

Zawodniczka Brdy Bydgoszcz startowała z urazem mięśnia dwugłowego.
Pierwszego  dnia ból był bardzo mocny, trudny do wytrzymania. Później było trochę lepiej, ale nie mogę powiedzieć, że było dobrze, bo mięsień dwugłowy doskwierał. Bardzo obawiałam się skoku w dal, ale okazało się, że było lepiej, niż powinno, a zmęczenie nie nawarstwia się. Zaryzykowałam i się opłaciło, choć najtrudniejszym momentem był skok wzwyż, który okazał się jednym z najlepszych konkursów w życiu. Ale tak, wtedy po rozgrzewce, gdy było naprawdę źle, chciałam zrezygnować i wycofać się. Dobrze, że trener się nie zgodził, tylko namawiał mnie, żebym dalej walczyła – mówi Sułek.

Jej sukces, biorąc po uwagę warunki, jest niebywały.

Ada wykazała się nieprawdopodobnym hartem ducha. Mocno trzymaliśmy za nią kciuki i drżeliśmy ze strachu o jej zdrowie. Można powiedzieć, że Ada nie ma barier. Z jej charakterem, jej ambicją i jej umiejętnościami wszystko jest możliwe – mówi Krzysztof Wolsztyński, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Lekkiej Atletyki.

Adrianna Sulek podczas biegu na 800m w Monachium

Kilka miesięcy temu Wolsztyński długo walczył, by Sułek wróciła do Bydgoszczy. Wreszcie udało się. 23-letnia zawodniczka wróciła do swojego rodzinnego miasta i została zawodniczką klubu Brda.

Nigdy nie wątpiłem w jej wielki talent. To jest nasza wielka nadzieja na przyszłość i naszym celem musi być stworzenie jej jak najlepszych warunków do rozwoju. Dyspozycja Ady w Monachium była znacznie wyższa, niż w Eugene, a wynik przekraczający sześć tysięcy pięćset punktów z taką kontuzją to jest coś niesamowitego. Myślę, że gdyby była zdrowa mogłaby pokonać nawet Belgijkę Thiam – dodał Wolsztyński.

Krzysztof Wolsztyński, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Lekkiej Atletyki

Sułek, dla której srebro w Monachium jest pierwszym medalem seniorskiej imprezy międzynarodowej na stadionie – wcześniej zdobyła srebro halowych mistrzostw świata – ma wielkie ambicje.

Marzę o rekordzie świata w hali i wiem, że mam na niego realną szansę, bo w oszczepie moje umiejętności są zbyt małe, a w hali oszczepem nie rzucamy. A drugie marzenie? Przekroczenie siedmiu tysięcy punktów i złoto olimpijskie – dodaje zawodniczka.

W Bydgoszczy w ubiegłym roku wystartował Memoriał Wiesława Czapiewskiego, wieloletniego trenera m.in. Adrianny Sułek. To impreza wyłącznie wielobojowa, która ma być kontynuowana również w latach następnych. Trudno nie odnieść wrażenia, że sukcesy Sułek powodują, iż kibice w Polsce bardziej interesują się wielobojem.

Adrianna Sułek podczas Memoriału Wiesława Czapiewskiego

Mam nadzieję, że wielobój stanie się popularniejszy w Polsce dzięki moim medalom. Już teraz widzę spory odzew w trakcie i po rywalizacji. Czuję wsparcie kibiców i głęboko to doceniam, bo to mi dodaje sił. Dokładnie tak było w Monachium, gdzie nie było mi łatwo wytrwać. Choćby przed biegiem na 800 metrów, gdy mocno obawiałam się, czy wytrzymam. I wytrzymałam, a przy okazji wygrałam ten bieg – dodaje Sułek.